Jesteś tutaj
Strona Główna > Historia > Słynne „procesy czarownic” w Zielonej Górze

Słynne „procesy czarownic” w Zielonej Górze

Palenie czarownic

W Zielonej Górze w latach 1652-1669 przed sądami miejskimi odbywały się tzw. „procesy czarownic”. Wiele kobiet było torturowanych i spalonych na stosie za „kontakty z diabłem”.

Pierwszy proces czarownic odbył się w Winnym Grodzie w 1640 roku – na stosie spłonęły cztery kobiety. Była to żona wachmistrza, żony dwóch żołnierzy i markietanka. Egzekucję nakazał wykonać dowódca oddziału szwedzkiego stacjonującego w Zielonej Górze. Informacje te znajdziemy po lekturze tzw. Extractu, czyli jednego z największych skarbów Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze. Jest to wyciąg z protokołów z przesłuchań oskarżonych o czary kobiet.

Działania i nieludzkie osądy związane z procesami czarownic spowodowały, że w 1669 roku wydano zarządzenie odbierające lokalnym sądom prawa wydawania wyroków śmierci na kobietach oskarżonych o czary. Procesy te trwały w Zielonej Górze najdłużej. W kronikach można znaleźć informację, że ostatnią ofiarę spalono w Zielonej Górze na stosie 6 lutego 1665 roku. Nieszczęsne kobiety mówiły już wszystko, by tylko uniknąć cierpienia – przyznawały się także do związków z szatanem.

Za jakie przewinienia skazano kobiety na tak niewyobrażalne cierpienia i nieludzką śmierć? Podajmy przykłady. 84-letnią kobietę oskarżono o odebranie mleka krowom sąsiadów, sprowadzenie burzy na wieś oraz wywołanie choroby. W 1663 r. ruszyła lawina oskarżeń, a także tortur i przesłuchań, duszenia, ścinania głów, palenia na stosie i innych makabrycznych czynów i mordów. W wyniku tych działań w ciągu zaledwie trzech lat zamordowano 23 kobiety, głównie z okolicznych wsi, za „kontakty z diabłem”. Ofiar byłoby znacznie więcej, ale, dość niespodziewanie, zaczęto oskarżać nawet kobiety z tzw. dobrych mieszczańskich domów, co zaczęło budzić sprzeciw społeczny.

W końcu miarka się przebrała, wielu mieszkańców zaczęło odwoływać się do sądów wyższej instancji. Na efekt trzeba było poczekać, ale w końcu sąd w Wiedniu odebrał zielonogórskim sędziom prawo do wydawania wyroków śmierci aż na kilkanaście lat. Zielona Góra zapisała się w historii jako miejsce takich wyroków, ale nie była wyjątkiem. Stosy płonęły w wielu innych miastach, między innymi też w Bytomiu, Zbąszyniu, Sulechowie, Świebodzinie, Krośnie Odrzańskim, Szprotawie, Głogowie i Gorzowie.

fot. Allinoch / Pixabay

Top