
Wrocław ma ten rodzaj wieczornego światła, które robi robotę za pół romantycznego planu: odbicia w Odrze, ciepłe okna kamienic, bruk, który brzmi pod krokami. I wtedy pojawia się pytanie, które potrafi zepsuć nawet najładniejszy spacer: „Dobra, to gdzie idziemy, żeby było miło, a nie stresująco?”. Bo romantyczna kolacja ma być przyjemnością, nie audytem finansowym.
Druga sprawa – w randkowych wieczorach chodzi o coś więcej niż jedzenie. W tle ma grać atmosfera: przytulny stolik, możliwość rozmowy bez krzyczenia, małe „dzielenie się” (przystawka, deska, deser), a na koniec to miłe poczucie, że nie trzeba było polować na promki i udawać, że „w sumie to mieliśmy ochotę na wodę”.
Romantycznie, czyli jak?
Nie ma jednej recepty. Dla jednych romantyczna kolacja to włoskie makarony i wino. Dla innych: pierogi w pięknej kamienicy i spacer po Rynku. A dla tych, którzy nie lubią randkowej spiny – pizza, luz i poczucie, że jesteście „u siebie”, nawet w samym centrum.
Wrocław sprzyja wszystkim tym wersjom, bo ma świetny atut: wiele dobrych miejsc stoi dosłownie kilka minut od trasy „spacerowej klasyki” – Rynek, Szewska, Oławska, okolice Uniwersytetu i Odry. To ważne, bo romantyzm rodzi się w przejściach: najpierw krótki spacer, potem kolacja, potem decyzja, czy kończycie wieczór deserem, czy przeciągacie go jeszcze o jeden krok.
Sześć sprawdzonych miejsc w różnych budżetach
Poniżej masz opcje, które dają „randkowy efekt” bez konieczności wchodzenia w fine dining. Najważniejsze: do każdego miejsca dorzucam widełki, żeby można było szybko policzyć rachunek.
Piec na Szewskiej – randka bez spiny, ale z efektem „wow”
Są takie randki, które najlepiej zaczynają się od luzu. Pizza w centrum może brzmieć jak plan „na szybko”, ale właśnie to często działa: nie udajecie wielkiej gali, tylko idziecie na coś pysznego, z rozmową w roli głównej.
Budżet dla dwóch: zwykle około 90–160 zł.
Kiedy wybierać: gdy chcecie wpaść „po spacerze”, nie stresować się dress code’em i mieć pewność, że wyjdziecie najedzeni.
Niewinność Wine Bar – najbardziej romantyczny stosunek ceny do klimatu
Wino ma tę przewagę nad wielką kolacją, że od razu buduje nastrój. A wine bar jest jak scenografia: przygaszone światło, rozmowa, keliszek w ręku. Najważniejsze jest to, że łatwo kontrolować rachunek, bo wino „na kieliszki” daje elastyczność – możesz skończyć po dwóch, możesz zostać na cztery.
Budżet dla dwóch: realnie 120–220 zł (zależnie od liczby kieliszków i tego, czy dołożycie deskę).
Kiedy wybierać: gdy randka ma być bardziej „wieczorowa” niż obiadowa i chcecie zrobić klimat minimalnym wysiłkiem.
Pierogarnia Rynek 26 – randka w kamienicy, budżet pod kontrolą
Jeśli jest coś, co w randkach potrafi zadziałać zaskakująco dobrze, to „bezpieczne jedzenie” w ładnym miejscu. Pierogi nie brzmią jak pomysł z filmów, ale w praktyce są idealne: łatwo się nimi dzielić, każdy znajdzie coś dla siebie, a do tego jesteście w samym sercu miasta.
Budżet dla dwóch: macie gotowy punkt odniesienia – zestaw dla dwojga 125 zł.
Kiedy wybierać: gdy chcecie klasyki w dobrej oprawie i zero niespodzianek przy rachunku.
Oliwa i Ogień – włoski klimat bez fine-diningowego ciężaru
Jeżeli randka ma mieć trochę „południa” – oliwa, makaron, pizza, deser – to to jest kierunek. Włoskie smaki w Wrocławiu są bezpiecznym wyborem, bo działają jak wspólny język: nawet jeśli macie różne gusta, tu łatwo złożyć kolację, która zadowoli obie strony.
Budżet dla dwóch: najczęściej 170–260 zł, jeśli dołożycie deser i coś do picia.
Uwaga praktyczna: na weekendy brak rezerwacji, więc lepiej iść wcześniej albo celować w dni powszednie.
RAGU – makaronowy wieczór, który wygląda drożej niż kosztuje
Są miejsca, które mają „wieczorowy” charakter z definicji. Makaron potrafi być bardzo randkowy, bo jest w nim coś domowego, a jednocześnie odświętnego. To dobry wybór, gdy chcecie poczuć, że to nie jest zwykłe wyjście, tylko „ten wieczór”.
Budżet dla dwóch: zwykle 160–240 zł.
Kiedy wybierać: gdy chcecie kolacji z vibe’em „na serio”, ale bez przeciągania budżetu w kosmos.
IDA Kuchnia i Wino – bardziej odświętnie, wciąż do ogarnięcia
Czasem randka ma być trochę uroczysta: rocznica, ważna rozmowa, „naprawdę się postaramy”. Wtedy warto iść w miejsce, które ma spójny charakter i nie wymaga od was wysiłku w budowaniu atmosfery.
Budżet dla dwóch: mniej więcej 180–320 zł (w zależności od wyboru dań i wina).
Kiedy wybierać: gdy chcecie „odświętności” i macie przestrzeń na nieco wyższy rachunek.
Jak zrobić romantycznie i taniej – trzy triki, które działają
Najlepsze w randkach jest to, że romantyzm często kosztuje mniej, jeśli robisz go mądrze.
- Wino na kieliszek zamiast butelki – klimat zostaje, a budżet nie odpływa.
- Jedna przystawka lub deska do dzielenia – w praktyce to bardziej randkowe niż dwa osobne startery.
- Dni powszednie – ciszej, mniej tłoczno, łatwiej o stolik i rozmowę.
Wrocławski „plan randkowy” w 90 minut
Jeśli chcesz mieć gotowy scenariusz bez kombinowania, zrób to tak:
- Spacer 20–30 minut po okolicach Rynku i Odry (żeby wejść w nastrój, bez presji).
- Kolacja 60–90 minut w jednym z miejsc z listy.
- Jeśli wieczór ma „dopiąć się” symbolicznie – deser do podziału. Nawet jeśli nie jesteście „deserowi”, to świetny finał.
Wrocław lubi takie wieczory, bo ma w sobie naturalną scenografię. Reszta to już detale: gdzie usiądziecie i czy wolicie bardziej „wino i rozmowa”, czy „makaron i śmiech”.
Zakończenie
Romantyczna kolacja nie zaczyna się w menu, tylko w decyzji: „Dziś robimy coś dla nas”. We Wrocławiu da się to zrobić bez przesady i bez stresu – od pizzy na Szewskiej po bardziej odświętną kolację z winem. Najważniejsze, żeby wybrać wersję, która pasuje do was, a nie do instagramowych wyobrażeń.
Bo prawdziwy luksus randki nie polega na tym, że kelner zna wasze imię. Polega na tym, że macie czas, ciszę i śmiech po tej samej stronie stolika.
tm, zdjęcie z abacusai





